Gdzieś
kiedyś ktoś powiedział (albo napisał... kto go tam wie), że póki czegoś
nie nazwiesz, to coś nie istnieje. I miał on w sumie rację, i to nawet
przynajmniej w dwóch płaszczyznach. Bo przecież, póki czegoś nie
poznamy, to nie wiemy o jego istnieniu, czyli to dla nas nie istnieje.
Gdy już poznamy, i gdy zaistnieje w naszym umyśle, od razu otrzymuje
jakąś nazwę. Jakąkolwiek, ale zawsze ma nazwę. Ale to ma też wymiar
bardziej wewnętrzny - i na tym chciałbym się skupić.
Człowiek a zwierzę.
Człowiek ma
coś, co odróżnia go od zwierząt. Właściwie to nawet dwie takie rzeczy.
I nie jest to umiejętność posługiwania się ogniem, internet dla każdego
i możliwość powiedzenia komuś, że się go nie lubi. Każde zwierze ma
jakiś instynkt. Coś, co każe mu przeżyć, rozmnażać się, jeść i chodzić
po Ziemi. Człowiek też to ma. Jednak żaden chomik, kot czy nawet pies
nie potrafi tak na prawdę pokochać swojego pana, zezłościć się na niego
czy nawet po prostu kogoś nie lubić - uczucia są zarezerwowane już
zdecydowanie dla ludzi. Tak naprawdę nasz kochany kotek łasi się do nas
tylko dlatego, że go karmimy, dajemy schronienie i po prostu pozwalamy
w łatwy sposób przeżyć. Pies zagryza nas na śmierć tylko dlatego, że
się nas boi, i że jesteśmy dla niego zagrożeniem. Chomik... No dobra,
co do chomika to pojęcia nie mam.
Pewnie wiele osób zaraz mi
powie, że przecież zwierzęta potrafią się bawić, latać za swoim panem,
"uśmiechać się" i machać ogonem... Tak, ale to tylko sposób na
przetrwanie. Człowiek natomiast potrafi też czuć żal, przywiązanie,
potrafi kochać* czy nienawidzić bez wyraźnego powodu. Uczucia u
zwierząt to tylko zewnętrzne objawy działania trochę lepiej
rozwiniętego instynktu. A człowiek albo rozwinął na wyrost instynkt,
albo dostał coś extra od natury. I ja chyliłbym się bardziej do tej
drugiej opcji, bo przecież instynkt nie kazałby nam się kochać tylko w
jednej, gdy dookoła mamy dziesięć innych.
Ale na tym nie
skończył się rozwój wewnętrzny człowieka. Dostał on jeszcze coś, czego
na pewno nie ma u zwierząt. Coś oryginalnego i niepowtarzalnego.
Potrafimy myśleć. Niby banał, ale to jest na prawdę coś. Ludzie zostali
obdarzeni możliwością samodzielnego decydowania o sobie, nawet wbrew
instynktowi. Tylko człowiek potrafi popełnić samobójstwo bez wyraźnego
powodu. Fakt, ktoś mi kiedyś powiedział, że są zwierzęta które potrafią
też same pozbawić się życia. Tak, ale tylko wtedy, gdy w prostej
instynktownej logice nie widzą szans na dalsze życie. Człowiek
natomiast potrafi skoczyć z wieżowca tylko dlatego, że go dziewczyna
rzuciła.
Warstwy umysłu.
Co więcej, umysł człowieka na tym się nie kończy.
Posiadamy oczywiście znaną wszystkim świadomość. Sfera, w której
istnieją nasze aktualne myśli, którą możemy wracać do przeszłości albo
wyobrażać sobie przyszłość, kreować swój wizerunek albo panować nad
swoim zachowaniem. Jest też podświadomość - część umysłu, która czasami
momentami wydawać się możeinstyntkem . Jednak to też umysł. Działa na
podobnych zasadach, co nasza zwykła świadomość, tylko jest to poza
obszarem naszej władzy wolą. Nie mamy na nią bezpośredniego wpływu,
gdyż wynika ona z mechanizmów rządzących umysłem. Ona po prostu jest,
kształtuje się obok naszej świadomości na bazie przeżyć i charakteru
człowieka, i w różny sposób wpływa na nasze życie. Ale to ciągle nie
koniec. Jest jeszcze trzecia sfera, która jest jeszcze wyżej w naszej
piramidzie woli. Jest to coś, co moim zdaniem decyduje o tym, że tak na
prawdę nasz gatunek nazywa się HOMO SAPIENS SAPIENS - czyli po polsku
człowiek myślący myślą uświadamiający. Nie wiem osobiście, czy każdy to
posiada (czasami obserwując niektórych ludzi ciężko jest znaleźć u nich
ten trzeci element), ale inteligentny człowiek posiada jeszcze nadświadomość.
Jest to potężne narzędzie naszego umysłu, mające władzę nad każdym
pozostałym elementem. Wystarczy uświadomić sobie jedną rzecz - że
możemy panować nad każdą dziedziną siebie, aby uzyskać dostęp do tej nadświadomości.
Człowiek może dzięki niej nie tylko kreować swoje zewnętrzne
zachowanie, ale również wewnętrzne cechy. To dzięki niej możemy
sprawiać, że stajemy się lepsi, albo że potrafimy osiągać więcej, niż
inni. I właśnie dlatego ten tekst zacząłem od sentencji o nazywaniu
istniejących rzeczy.
Nadświadomość?
Kiedy nazwiemy sobie tą sferę "nadświadomość",
wyraźnie zdamy sobie sprawę z jej istnienia i oddzielimy od zwykłej
świadomości, uzyskamy nieograniczone możliwości panowania nad sobą
samym. Będziemy potrafili nie tylko opanować emocje, czy jakieś
zwierzęce odruchy, nie tylko kreować swoją osobowość, ale nawet patrzeć
na siebie oczami innych, albo dalej idąc, analizować mechanizmy myślowe
innych osób, czyli lepiej ich rozumieć.Nadświadomość daje nam możliwość
zarówno lepszego rozumienia innych, jak i siebie. Pozwala na spojrzenie
na umysł z góry, zanalizowanie, jak działa, i przestawienie klocków, by
działał lepiej i inaczej. Pozwala zdać sobie sprawę z pewnych naszych
cech i je opanować.
Żołądek.
No właśnie. Ludzki umysł ma też pewne cechy.
Są one z reguły charakterystyczne dla każdego z nas, u każdego trochę
inne. Ale kilka rzeczy się powtarza.
Czasami ludzki umysł w
swoim działaniu przypomina żołądek, a właściwie nawet cały układ
pokarmowy. Wrzuca się do niego masę różnych informacji, które on
później filtruje, co ważniejsze wysysa z reszty i wchłania, a
niepotrzebne rzeczy wyrzuca (niestety, z umysłem też się zdarzają
problemy - zdarzają się ludzie, którzy nie trawią pożytecznej wiedzy,
natomiast wchłaniają bzdury w nadmiernych ilościach - wiadomo jak to
się kończy :P). Oczywiście czasami też ten worek może zostać
przepełniony gorzkimi wydarzeniami i przeżyciami. Jak każdy żołądek,
umysł czasami zwraca całą treść tą samą drogą, którą ta treść wpadła. I
właśnie dlatego powstały w ludzkiej cywilizacji dwa ciekawe zjawiska.
Przyjaciele.
Pierwszym z nich są przyjaciele. Tak, właśnie przyjaciele, którzy tak na prawdę
są taką miską, na którą wylewa się wszystko to, co człowiekowi leży na
żołądku (może stąd to przysłowie? xD ). Opowiadamy im różne rzeczy,
które nas dręczą, wylewamy na nich nasze problemy i refleksje na ich
temat. Materializujemy nasze przemyślenia - wynik trawienia
docierających do nas informacji, których sami nie potrafimy przyswoić.
Można to jeszcze bardziej rozwinąć, ale dalsze porównywanie może zrobić
się niesmaczne. Bo w końcu przyjaciele obrywając naszymi wywodami
często pomagają nam wybrać z nich to, co ważne, i dzięki temu wiemy co
robić. Przyjaciele dostają od nas porcję naszych przeżyć, mieszają ją z
własnym doświadczeniem, i zwracają przerobioną splotkę rad i zachowań.
I dzięki temu jest nam lepiej - nie dość, że oczyściliśmy nasz rozum z
toksyn, to jeszcze dostaliśmy odtrutkę.
Pamiętniki.
Podobne zadanie mają
chyba pamiętniki. Myśli mają to do siebie, że póki ich nie zamienisz w
słowa, są nieuchwytne dla świadomości - czyli właściwie nie istnieją.
Gdy je wypowiesz komuś, zyskują one kształt, i wtedy można się im
bliżejprzyjżeć. Natomiast gdy nie ma się komu ich wypowiedzieć, można je zawsze wtedy zapisać.
Pamiętnik
jest taką miską, która bezkrytycznie przyjmie każdą porcję naszych
przemyśleń. I nigdy nie zwróci nam przypadkiem swoich przykrych,
gorzkich doświadczeń. Nie jest to takie złe, bo w sumie przyjaciel też
jest człowiekiem ze swoim workiem na śmieci w głowie. Jeżeli działa on
tak samo, jak my, to też może nam wywalić swoje kwasy, które nie raz
wcale nam nie są potrzebne. Pamiętnik jest po prostu miską.Możemy
wrzucić tam wszystkie nasze problemy, po czym przeprowadzić serię
badań, przyglądając się treści umysłowej jak w kryminałach albo filmach
z Domem w tytule. Wtedy łatwo zauważyć, co nam tak zaszkodziło, i po
prostu tego unikać.
O ja, napisałem o sobie!
A teraz małe dygresja do mojej własnej osoby
- ja chyba nigdy nie miałem potrzeby pisania pamiętnika... No, może
raz, gdy moje myśli dotyczyły wtedy jedynej osoby, której miałem
zwyczaj te myśli wyrzucać. Wtedy trzebabylo zmaterializować je inaczej.
Blogi jednak zakładałem w zupełnie innym celu, niż normalny człowiek.
Nie piszę je dla siebie. Po prostu lubię czasem pokazać kawałek siebie
każdemu, kto ma na to ochotę. Nie wstydzę się swojego JA, i nie chcę go
ukrywać - wręcz odwrotnie - pozwalam inteligentnym ludziom spojrzeć na
mnie moimi własnymi oczyma, albo spoglądać nimi na otaczający mnie
świat. Fakt, czasami jednak kwasy męczą zbyt bardzo, i gdzieś się
ukrywa jakaś treść, która jest zwykłym odrzutem moich osobistych
"problemów", lecz i to robię umyślnie. Taki już jestem.
Morał.
I jaki z
tego morał? Każdy z nas dostał duszę, rozum, mózg z prądem albo jak
chcecie, tak sobie nazywajcie, co to właściwie jest. Ale skoro już mamy
tą naszą świadomość, ukrytą gdzieś w umyśle, nie zapominajmy, że można
z niej korzystać. Korzystajmy z tego, że mamy rozum, którym możemy
panować nad emocjami i instynktem. I wcale nie oznacza to, że stajemy
się bez uczuć - wręcz odwrotnie. Umysłem możemy wstrzymać strach albo
opanować złość, ale również wyostrzyć przyjaźń albo po prostu doznawać
więcej szczęścia z nawet małych przyjemności. Dostaliśmy rozum, dzięki
któremu możemy cieszyć się życiem niezależnie od tego, jakim ono jest.
Dzięki niemu możemy tworzyć siebie takim, jakim chcemy być, nie
skazując się na jakieś wymyślone przez kogoś uwarunkowania. Wystarczy
drobna myśl - uświadomienie sobie, że umysł człowieka to nieograniczony
niczym cud, żeby móc lepiej wszystko rozumieć, a przez to lepiej sobie
radzić. Oczywiście nie możemy zapominać o ograniczeniach człowieka jako
istoty - ale na tym też polega jeden z moich ulubionych paradoksów:
"Uświadomienie sobie swoich ograniczeń daje nam nieograniczone możliwości"
W momencie, kiedy zdamy sobie sprawę z tego faktu, a następnie zrozumiemy nieskończoność możliwości nadświadomości
- możemy zdziałać o wiele więcej. Po prostu, znając siebie i wiedząc,
jakie mamy wady, możemy albo je ominąć, robiąc coś niezależnie od niej,
albo wręcz ją zniszczyć - usuwając barierę stojącą nam na drodze do
szczęścia.
Jednak
nie zapominajmy jeszcze o jednej rzeczy - oprócz nas na świecie są też
inni ludzie. Patrząc na siebie spróbujmy czasem myśleć jak inni,
patrząc na innych spróbujmy też
czasem spojrzeć na nich ich własnymi oczami. Zamiast krytykować ludzi,
spróbujmy ich zrozumieć...
poniedziałek, 11 maja 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)