niedziela, 23 listopada 2008

Co powiedział Einstein...

"Dość jest we mnie artysty, bym swobodnie korzystał ze swojej wyobraźni.
Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy.
Wiedza jest ograniczona. A wyobraźnia obiega cały świat.
"
Albert Einstein

[...]

piątek, 26 września 2008

Teoria o budowie świata z energi, niczego i pochodnych...

Teoria dotyczy budowy wszechświata od końca, tzn. wyjaśnia, z czego składa świat i co było na początku, do czego świat dąży i co powinno być na końcu (zakładając że czas ma początek i koniec), lub co jest w punkcie "zerowym" (czyli zakładając popularną opinię o zapętleniu czasu).

Sam pomysł wpadł mi do głowy już dawno, ale większą część teorii ukształtowałem podczas obozu harcerskiego, gdy śmialiśmy się ze sprzątania anty-materią. Wychodząc z założenia, że z połączenia materii i antymaterii otrzymujemy wybuch, a po nim nic nie zostaje, można założyć, że powstaje wtedy nic (próżnia, nicość). A więc rozumując wstecznie żeby stworzyć materię, działamy energią na próżnię, otrzymując materię i produkt uboczny - antymaterię, która jest odwrotnością (negatywem) materii. (nad kwestią "ujemnej" energii jeszcze się nie zastanawiałem).

A więc zacznijmy od początku: rozumując w ten sposób na umownym początku świata istniała wyłącznie "wolna" energia, równomiernie rozchodząca się w pustej przestrzeni. Energię tę można w bardzo prosty sposób utożsamiać z Bogiem - jako coś niematerialnego i bliżej niezrozumianego może posiadać niematerialne, bliżej niezrozumiałe cechy, np. myśli (w ten sposób można logicznie udowodnić istnienie Boga). Energia ta w pewnym (bliżej nieokreślonym) momencie zaczyna działać na "nic", tworząc twory materialne o określonych właściwościach oraz pozostałe po nich "dziury", czyli antymaterię, o dokładnie przeciwnych właściwościach.

W ten sposób energia względnie zakłóca równowagę, tworząc miejsca wyraźnie odmienne, oraz równoważące je "antymiejsca". W wyniku dalszych przemian, działaniu energii oraz obecności energii w materii buduje się wszechświat wraz z rządzącymi nim zasadami.

Ten model zakłada, że świat nas otaczający możemy podzielić na energię i materię (oraz antymaterię, której jednak nie możemy bezpośrednio doświadczyć), czyli inaczej na to, co widzimy, czujemy i możemy zbadać, i na to, co sprawia, że światło się świeci, rower jedzie, a my żyjemy i myślimy. Jednocześnie w energii zawarte są nasze umysły (spójrzmy - nawet patrząc biologicznie myśli to impulsy elektryczne w mózgu - czyli energia. Można założyć, że ta sama energia po opuszczeniu ciała (np. śmierć) dalej będzie naszym umysłem. W końcu energia nie tworzy się znikąd, i nie znika.)

W ten sposób wszystko się zgadza - jak wiemy w przyrodzie nic nie ginie. Żyjąc w świecie zbudowanym z materii (można zakładać, że antymateria także tworzy światy, jednak nie jest to teraz istotne), ciągle jesteśmy świadkami działania energii, która zmienia swoją postać, dając różne efekty, oraz reakcji na to materii. (Przykłady podam kiedy indziej).

Wszystko układa się w logiczną całość, jak na razie nie zauważyłem żadnych nieścisłości, które byłyby zaprzeczeniem znanych mi praw rządzących światem. Nawet tak sporne kwestie jak Bóg mają swoje miejsce w tej teorii - jeżeli uznamy, że Bóg jest tą energią, to ma nad wszystkim władze, jest wszędzie i wszystko stworzył. Sama istota Boga/energii nie jest jednak do końca do zrozumienia (żeby to pojąć, trzeba umieć wyobrażać sobie niewyobrażalne, ale o tym kiedy indziej), jednak jej dzieła są logiczne i zrozumiałe, ponieważ nasze umysły czy dusze są tą samą energią (lub częścią tej samej energii), która stworzyła wszechświat.

poniedziałek, 22 września 2008

Waflozofia...

...doczekała się własnej strony! ^^ Nie będzie to jednak ta waflozofia użytkowa, czyli głupie powiedzenia na każdą okazje (choć i takie może się pojawią), lecz raczej teorie filozoficzne, które gdzieś tam mi się roją, i czekają na publikację...